


Gdzieś tam daleko jest ściana płaczu, a nasz mały "rajdek" ma swoja ścianę uśmiechu ...
Najpierw był pomysł, potem projekt w corelu, a potem 2 dni malowania tła (bez mojej małżonki to byłby pewnie tydzień:) ) + zakupione rewelacyjne naklejki ... i efekt jaki jest widać na załączonych zdjęciach...
Uśmiech frędzelka bezcenny !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz